Słodkie noworoczne życzenia w 2020 roku z wizytą w ZOL

W czasie wizyty w Zakładzie Opiekuńczo – Leczniczym (ZOL) znajdującym się przy ul. Szpitalnej 2 w Świętochłowicach, podopiecznym zostały złożone noworoczne życzenia zdrowia i wszelkiej pomyślności oraz sił w pokonywaniu trudności
na co dzień. Nie obyło się od uścisków i wzruszeń. Rozmawialiśmy i wspominaliśmy.

Na zakończenie spotkania przeczytano przepiękną opowieść zaczerpniętą z książki „The Speed of Light”, co oznacza „Prędkość światła” Gwyneth Cravens, której treść udostępniam poniżej.

Opowieść dotyczyła młodej dziewczyny z Maroka, której ojciec był przędzarzem.
Wzbo­gacił się na swoim rzemiośle, po czym zabrał córkę w po­dróż po Morzu Śródziemnym.
Pragnął sprzedać przędzę, ale doradził tez córce, zęby rozglądała się za stosownym kandydatem na męża.

Na morzu rozszalał się sztorm, okręt utknął na mieliźnie w pobliżu Egiptu, ojciec zginął,
a córka została wyrzucona na brzeg.
Wyczerpana, ledwie pamiętając, kim jest, brnęła przez piasek, aż spotkała rodzinę tkaczy.
Przyjęli ją do siebie i nauczyli robić tkaniny Nareszcie poczuła zadowolenie.
Ale po kilku latach schwytali ją łowcy niewolników i zabrali na wschód do Stambułu, gdzie wystawili na sprze­daż.
Człowiek, który wyrabiał maszty okrętowe, przyszedł na targ kupić niewolników do pracy w swoim warsztacie,
ale kiedy zobaczył dziewczynę, zlitował się i zabrał do domu, zęby usługiwała żonie.
Ale piraci ukradli ładunek, w który zainwestował, toteż me mógł nabyć pozostałych niewolników.
On, dziewczyna i żona musieli sami wyrabiać maszty Dziewczyna pracowała ciężko i sumiennie.
Wy­twórca masztów docenił jej umiejętności, darował wolność i uczynił partnerką w interesie,
co napełniło ją radością.

Pewnego dnia poprosił dziewczynę, żeby nadzorowała transport masztów na Jawę. Zgodziła się, ale u wybrzeży Chin tajfun pochłonął okręt. Morze ponownie wyrzuciło ją na nieznany brzeg i znowu opłakiwała swój los
„Czemu przydarzają mi się te nieszczęścia?” – pytała Nie było odpowiedzi.
Podniosła się i zaczęła iść w głąb lądu.

W Chinach istniała legenda, ze pojawi się cudzoziemka, która zrobi namiot dla cesarza. Ponieważ w Chinach nikt nie umiał wyrabiać namiotów, wszyscy mieszkańcy tego kraju, w tym kolejne pokolenia cesarzy, rozmyślali nad przepowiednią. Raz do roku cesarz wysyłał emisariuszy do każdego miasta, zęby sprowadzali wszystkie cudzoziemki na dwór cesarski.

Pewnego dnia kobieta, która przeżyła katastrofę okrętu, stanęła przed cesarzem. Władca zapytał ją przez tłumacza, czy potrafi zrobić namiot „Sądzę, że tak” – odparła. Po­prosiła o linę, ale Chińczycy nie słyszeli o czymś takim, więc, przypominając sobie dziewczęce lata w domu ojca przędzarza, poprosiła o jedwab i splotła linę. Poprosiła o grube płótno, ale Chińczycy go nie mieli, więc, przypo­minając sobie pobyt u tkaczy, utkała materiał nadający się na namiot. Poprosiła o paliki do namiotu, ale Chińczycy ich nie mieli, więc, przypominając sobie pracę u wytwórcy masztów, zrobiła paliki do namiotu. W końcu wykonała namiot. Cesarz zachwycił się konstrukcją i spełnieniem starej przepowiedni, obiecał więc ofiarować jej to, czego zapragnie. Poślubiła przystojnego księcia, pozostała w Chi­nach otoczona gromadką dzieci i dożyła późnej starości.
Uświadomiła sobie, ze chociaż swego czasu jej przygody wydawały się przerażające, w ostatecznym rozrachunku przyczyniły się do jej szczęścia.

Dziewczyna z opowieści Asada po jakimś czasie zdała sobie sprawę z magicznego wymiaru ciężkich przejść.
Dostrzegła dos­konałość w ramach wyższego porządku rzeczy.
Chociaż niekiedy trudno spojrzeć na jakąś sytuację z szerszej perspektywy, jest to nieodzowne,
aby odkryć dobro w pozornie niefortunnych okolicznościach.

dav

Author: Monika Lesznik