Uczniowie kontra szkoła

Pierwszy dzień powrotu do szkoły jest kumulacją wielu sprzeczności: niepewność wobec tego, czego się spodziewać kontra wszechobecny entuzjazm, luz i rozbawienie.
Zanim jednak przejdziemy do szkolnej „normalności”, poznajmy spostrzeżenia klasy 6e i 7a na temat minionego czasu i nauki zdalnej.

Dla większości uczniów nauka on-line była po prostu wygodniejsza – zdradzili, że zdarzało im się „odpalać” komputer na 2 minuty przed lekcją, uczestniczyć w zajęciach w piżamie i byle jak. Niektórzy przyznali się do grania na komputerze, nieuważania na lekcjach, robienia wielu innych rzeczy podczas lekcji – jedzenia, picia, rozmawiania ze znajomymi na osobnych czatach. Powodem tego, że nie włączali kamerek nie były tylko usterki techniczne, lecz często zwykłe wygodnictwo.
Cieszy fakt, że wiele osób odnalazło w zdalnym nauczaniu szansę na zaistnienie – niektórzy złapali wiatr w żagle, zyskali większą siłę przebicia i odwagę, by zabierać głos w dyskusji.

Największa obawą ucznia powracającego do nauki stacjonarnej jest konfrontacja z nauczycielem przedmiotu, który prosił o przegląd notatek (nie chodzi tu o to, by „besztać” uczniów za ich brak, ale by docenić te osoby, które pracowały rzetelnie i odpowiedzialnie, aby dać dobry przykład pozostałym, że „BYŁO MOŻNA”).

Ponadto uczniowie potwierdzili, że COVID pokrzyżował wiele rodzinnych planów: wyjazdów, spotkań w szerszym gronie; wpłynął też na rozluźnienie relacji z przyjaciółmi, utratę bliższego kontaktu ze znajomymi i – jak twierdzą – nie wszystkie relacje są możliwe do odbudowania.

Taka szczera rozmowa była potrzebna.

Wniosek:
sporo mamy do nadrobienia na wielu płaszczyznach (edukacja, relacje, zwyczaje, obyczaje, kultura, dyscyplina, samodyscyplina, empatia…).

W życiu nie zawsze będzie sposobność, by schować się za szklanym monitorem i wyciszyć głośnik.
Wyłączamy komputery.
Włączamy kontakt z drugim człowiekiem. Musimy zdążyć przed WAKACJAMI.

ENTER

Author: Ilona Kulig